Wybrane utwory - Zespół Szkół w Damnie

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Wybrane utwory

O szkole > Patron SP > Jan Brzechwa

LEŃ:

CHRZĄSZCZ:

Na tapczanie siedzi leń, Nic nie robi cały dzień.
"O, wypraszam to sobie! Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał? A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze? O - o! Proszę!"
Na tapczanie siedzi leń, Nic nie robi cały dzień.
"Przepraszam!
A tranu nie piłem? A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika? A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc? To wszystko nazywa się nic?"
Na tapczanie siedzi leń, Nic nie robi cały dzień.
Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie.
Wół go pyta:
"Panie chrząszczu, po co pan tak brzęczy w gąszczu?"
"Jak to - po co? To jest praca, każda praca się opłaca."
"A cóż za to pan dostaje?"
"Też pytanie! Wszystkie gaje, wszystkie trzciny po wsze czasy, Łąki, pola oraz lasy, nawet rzeczki, nawet zdroje, wszystko to jest właśnie moje!"
Wół pomyślał:
"Znakomicie, też rozpocznę takie życie."
Wrócił do dom i wesoło zaczął brzęczeć pod stodołą
Po wolemu, tęgim basem. A tu Maciek szedł tymczasem.
Jak nie wrzaśnie: "Cóż to znaczy? Czemu to się wół prożniaczy?!"
"Jak to? Czyż ja nic nie robię? Przecież właśnie brzęczę sobie!"
"Ja ci tu pobrzęczę, wole, dosyć tego! Jazda w pole!"
I dał taką mu robotę, że się wół oblewał potem.
Po robocie pobiegł w gąszcze. "Już ja to na chrząszczu pomszczę!"
Lecz nie zastał chrząszcza w trzcinie, bo chrząszcz właśnie brzęczał w Pszczynie.

ENTLICZEK, PĘTLICZEK:

KACZKA DZIWACZKA:

Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,
W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
A na tym robaczku zielony kubraczek.
Powiada robaczek:
"I dziadek, i babka,
I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,
A ja już nie mogę!
Już dosyć! Już basta!
Mam chęć na befsztyczek!"
I poszedł do miasta.
Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.
Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:
Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,
A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,
Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i kompot , i babka!
No, widzisz, robaczku!
I gdzie twój befsztyczek?
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.

Nad rzeczką opodal krzaczka
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki robiła piesze wycieczki.
Raz poszła więc do fryzjera:
"Poproszę o kilo sera!"
Tuż obok była apteka:
"Poproszę mleka pięć deka."
Z apteki poszła do praczki kupować pocztowe znaczki.
Gryzły się kaczki okropnie:
"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"
Znosiła jaja na twardo i miała czubek z kokardą,
A przy tym, na przekór kaczkom, czesała się wykałaczką.
Kupiła raz maczku paczkę,
By pisać list drobnym maczkiem.
Zjadając tasiemkę starą mówiła, że to makaron,
A gdy połknęła dwa złote, mówiła, że odda potem.
Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej dziwaczki?"
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie piekł,
Jak należy, w brytfannie,
Lecz zdębiał obiad podając, bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach. Taka to była dziwaczka!

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego